Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 kwietnia 2013

Włosowa aktualizacja- marzec

Dziś w końcu pojawia się post podsumowywujący moją pielęgnację włosów w marcu. Włosy są krótkie, ale nie dla tego, że nie rosną, wręcz przeciwnie- one rosną jak szalone i znów musiałam je obciąć ;) Nie zapuszczam ich, przez większość mojego żywota były długie, albo bardzo długie, a od jakiegoś czasu są długościowo jak widać na zdjęciu- nie zależy mi na ich zapuszczaniu, ale na tym, żeby były zdrowe :)


Używałam w marcu:
Włosy zyskały bardzo na objętości, standardowa porcja na moje włosy Henny Khadi (50 g ) starczała z nawiązką na równomierne pokrycie czupryny, a ostatnio pojawił się problem, bo było jej na styk ;) Pani fryzjerka, u której ścinam włosy też zauważyła różnicę- włosy z natury mam cienkie, ale jest ich teraz dużo więcej. Błyszczą, nie plączą się, a baby hair'y panoszą się na głowie- muszę je przyklepywać,wygładzać, żeby wyjść z domu i nie wyglądać jak porażona prądem ;P

Moje włosy w styczniu i w lutym

Macie jakieś perełki pielęgnacyjne do włosów, które moglibyście polecić z czystym sumieniem- kosmetyki, zabiegi domowe itp ??

Miłego wieczoru :)

wtorek, 12 marca 2013

BAN, Sesa herbal hair soap- odżywcze mydełko do włosów Sesa

Zanim wyrażę swoją opinię staram się testować produkt wielokrotnie oraz na różne sposoby i tak właśnie było w przypaku mydełka Sesa.

Odżywcze mydełko Sesa
 Od producenta:
" Bogate w naturalne wyciągi z ziół oraz sześć cennych olejków, mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów i przywrócenie im witalności."

Zastosowanie:
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zwilż mydełko, wytwórz dużo piany i wmasuj ją w skórę głowy i włosy. Pozostaw na około godzinę lub dwie a następnie spłucz dokładnie. W zależności od rodzaju włosów, po zastosowaniu może być potrzebne umycie delikatnym szamponem.
w/w informacje o produkcie pochodzą ze strony helfy.pl

Konsystencja i zapach:
Jak na mydło przystało jest w kostce;) Kostka jest w kolorze zielonym, twarda, nawet po wielokrotnym myciu nie rozwarstwia się i nie kruszy. Zapach jest bardzo intensywny, kojarzy mi się z kadzidełkami, natomiast po zmoczeniu mydła i wytworzeniu piany zapach przypomina mi obierane ze skórki pomelo;)

Odżywcze mydełko Sesa

Opakowanie i cena:
Mydło o wadze 75 g zapakowane jest w zwykłe papierowe opakowanie- ot takie jak drogeryjne mydełka. Cena 8 zł


Odżywcze mydełko Sesa
Skład:
Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Coconut Oil, Olive Oil, Karanj Oil, Neem Oil, Almond Oil, Leen Seed Oil, Glycerine, Salt, Cocomonoethanolamide, Cocodiethanolamide, Titanum Dioxide, Talc, SLS, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Xylityglucoside, Preservatives, Perfumes, Colour ( CI # 12740 & 61656), Water

Herbal Ingredients: Brahmi (Centella Asiatica) 0.15%, Harde (Terminalia Chebula) 0.15%, Amla (Phyllanthus Emblica) 0.10%, Bhringaraj (Eclipta Alba) 0.10%, Billiphal (Aegle Marmelos) 0.10%, Jatamansi ((Nardostachys Jatamansi) 0.10%, Negar Moth (Cyprus Rotundus) 0.10%, Shikakai (Acacia Concinna) 0.2. Non, Edible Oil 1% (Sandal Oil 0.20%, Jaitoon Oil 0.20%, Almond Oil 0.10%, Karanj Oil 0.20%, Neem Oil 0.10%, Alsi Oil 0.20%).

W składzie jest naprawdę sporo ziół, ale niestety w bardzo malutkich stężeniach, a szkoda bo to min. one miały nadawać mydełku cudownych właściwości.
Na początku występują sole oleju palmowego, później oleje, które mają za zadanie odbudować barierę lipidową usuniętą z powierzchni skóry podczas mycia, utrzymująca wilgoć gliceryna, mogąca podrażnić sól, w składzie jest też dwutlenek tytanu, który może zaszkodzić osobom mającym alergię na metale ciężkie. SLS, substancje zapachowe, barwniki - to niestety wrażliwym osobom może zaszkodzić- czyli ten skład jest nie do końca taki wspaniały i naturalny :/

Moje zdanie
O mydełku czytałam wiele dobrych opinii i skuszona właśnie nimi postanowiłam je wypróbować jak wspomniałam wyżej na kilka sposobów:
  • zastosowanie mydełka, dokładne i obfite spłukanie wodą- bardzo ciężko było mi zmyć z włosów mydło, włosy były tępe, bardzo splątane. Po wyschnięciu stały się niesamowicie matowe, suche. Pozostał na nich osad mydlany, był również na skórze głowy, która zaczęła mnie swędzieć. :(((
  • zastosowanie mydełka, spłukanie dokładnie wodą i zastosowanie płukanki octowej - miałam wrażenie, że i płukanka nie do końca zniwelowała osad mydlany, włosy suche, minimalnie mniej matowe niż po samym mydle, ale do połysku im daleko było, skóra głowy również swędząca
  • zastosowanie mydełka, umycie włosów różowym balsamem babydream , płukanka octowa - włosy po mydle były tak tępe, że miałam problem z równomiernym rozprowadzeniem środka myjącego, włosy w miarę znośne, choć przesuszone..... :/
  • zastosowanie mydełka, umycie włosów delikatnym środkiem myjącym, odżywka do spłukania i płukanka octowa- włosy wyglądające tak sobie, przesuszone, skóra swędzi ech...
Podsumowując nie lubimy się z mydełkiem Sesa- dałam mu wiele szans i możliwości wykazania się i niestety zawiodło mnie na całej linii. Pianę, która zresztą bardzo dobrze się tworzyła i aplikowała nakładałam i wmasowywałam w skórę głowy tak jak producent zaleca na 1-2 godz przed myciem, później różne kombinacje ze zmywaniem, a efekt żaden :/ Włosy matowe, przesuszone i swędząca głowa. Po zastosowaniu samego mydła i zmyciu go wodą (obfitym i dokładnym) osad na skórze był na tyle widoczny, że myślałam, że mam łupież.
Niestety pomimo substancji renawilżających w składzie, które powinny być ochroną dla skóry i włosów w moim wypadku były niewystarczające w stosunku do drażniących składników. Wiele osób jest zadowolonych z tego produktu- niestety ja do nich nie dołączę- za dużo z nim kombinacji, a szkody więcej niż pożytku i siano na głowie.  Spodziewałam się, że SLS i sól wcierana w skalp na 1-2 godziny może mnie podrażnić i przesuszyć, to ciekawość i zapewnienia producenta kusiły na tyle, że zaryzykowałam :(
Przed mydełkiem moje włosy wyglądały tak: Aktualizacja włosowa- luty po nim tragedia i znów akcja mega nawilżanie:(

Lubicie mydełka do włosów? Macie jakieś godne polecenia?

sobota, 26 stycznia 2013

Hesh Olejek Shikakai do włosów

Hesh Olejek Shikakai do włosów - Na początek kilka słów od producenta:

"Olejek Shikakai jest mieszaniną olejów, zawiera olej rycynowy, kokosowy oraz rafinowany olej roślinny. Olejek wzbogacony jest wyciągiem z shikakai. Reguluje przepływ sebum na skórze głowy, zapobiega łupieżowi oraz wypadaniu włosów. Pozostawia zdrowe, lśniące i puszyste włosy od cebulek aż po końce. Regularne stosowanie sprawia, że nasze włosy są otoczone specjalną powłoką chroniącą je przed szkodliwym wpływem słońca i zanieczyszczeniem powietrza."


Hesh Olejek Shikakai

Zastosowanie:                                                                                                                         
Nałóż olejek na skórę głowy i włosy.
Najlepsze rezultaty uzyskasz delikatnie masując skórę pod włosami (nie trzyj) okrężnymi ruchami przez parę minut.
Olejek pozostaw na włosach na 1-2 godziny i następnie zmyj.
w/w informacje o produkcie pochodzą ze strony helfy.pl
  
Olejek do włosów Shikakai Hesh'a dostałam w prezencie bez kartonowego opakowania i niestety co się z tym wiąże bez spisu pełnego składu. Zachęcona napisem na przedniej etykiecie "With extract of Shikakai, Aloe vera, Amla, Brahmi, Maka, Neem, Methi + natural oils like Coconut, Castor, Sandal " i brakiem dopisku o innych składnikach z tyłu buteleczki pomyślałam, że to pewnie wszystko i od razu zaczęłam jego testowanie, nie szukając więcej informacji o jego składzie.

Konsystencja, kolor i zapach:                                                                                                  
To co mnie na początku uderzyło- to zapach! Olejek pachniał Magi ( tak, nie czym innym, tylko naszą przyprawą do zup) Przestraszyłam się, że tak będzie cały czas i dłużej niż parę minut z nim na głowie nie wytrzymam, ale tu miła niespodzianka ponieważ "Magi" nakładane na włosy zaczęło przybierać subtelniejszy i coraz ładniejszy zapach. Rzadki olejek o brązowym kolorze bardzo ładnie rozprowadzał się na włosach.

Hesh Olejek Shikakai
  
Opakowanie i cena:                                                                                                                  
Nieduża, 200 ml buteleczka- wykonana z przeźroczystego plastiku pozwala na bieżąco śledzić zużycie olejku. Rzadka konsystencja i dość duży otwór w dozownik powodują rozlewanie się i brudzenie buteleczki- co zresztą widać na zdjęciu. Cena to około 20zł (sprawdziłam, bo jak wspomniałam swój dostałam)

Hesh Olejek Shikakai

Na początku olejek używałam zgodnie z zaleceniami- nakładałam na włosy i wmasowałam w skórę głowy. Po zmyciu szamponem włosy były ładne, błyszczące i na długo pozostawał na nich ładny orientalny zapach, który nie miał już nic wspólnego z Magi. Zachęcona wyglądem moich włosów postanowiłam używać go regularnie. Niestety po następnych aplikacjach nie polubił się z moją skórą głowy, która zaczęła  mnie swędzieć i pojawiały się na niej krostki. Kontynuowałam dalej jego używanie nakładając go na same włosy. Niestety w miarę upływu czasu olejek Shikakai zaczął mocno je przeciążać, szybciej się przetłuszczały, a po ostatniej aplikacji moje włosy stały się, trudne do ułożenia i przesuszone. Jednym słowem olejek przestał im służyć.

Postanowiłam znależć skład tego olejku, który prezentował się następująco:

Skład:                                                                                                                                     
Vategetable oil, paraffinum liquidium ( Mineral oil), cocos nucifera, acacia concinna, extract, ricinus communis oil, parfum, isopropyl myristate, cyclomethicone, extract of aloe barbadensis, phylanthus eblica, centella asiatica, eclipta postrata, melia zaadirachta, trigonella foenum-graecum, ethylhexyl, methoxycinnamate, santalum album, BHT, CI 47000, CI 26100, CI 61565



Parafina na drugim miejscu, ale w sumie powinnam się tego spodziewać bo większość indyjskich olejków ma ją w składzie (min. Amla Dabur). Silikon przed extraktami, niby lotny, niby lekki, ale jednak. Perfumy wysoko w składzie.....

Moja opinia:                                                                                                                           
Nawet jeśli parafina użyta na same włosy, ma na celu ich ochronę przed wyparowaniem wody i szkodliwymi warunkami pogodowymi. Delikatny, lotny silikon nada im „puszystości” i miękkiego, jedwabistego uczucia, do tego użyty olejek rycynowy, który stworzy na ich powierzchni kolejną warstwę okluzyjną.- dla mnie to stanowczo za dużo jak na raz. Do tego wmasowywanie tego wszystkiego w skórę głowy- parafiny, która pewnie i tak uniemożliwi wnikniecie większości odżywczych substancji w głąb włosów i skóry głowy, a do tego może zapchać pory i spowodować wysyp krostek. Silikonu, dzięki któremu pewnie olejek tak dobrze się nakładał ( lotnego, ale zanim wyparuje jakiś czas utrzyma się nas skórze)...
Może i była bym wstanie zaakceptować te składniki pojedynczo, na same włosy, ale nie w takim miksie i nie na skórę głowy! Niestety olejek mi nie służy i do niego nie wrócę. Szczerze przyznam, że spodziewałam się po nim czegoś więcej (jak nie widziałam pełnego składu). Na początku byłam nawet zadowolona, ale jak wspomniałam podrażnił mi skórę głowy i spowodował  wysyp krostek, najpierw przeciążał mi włosy, a ostatnio zaczął je wysuszać. Uważam, że jego skład pozostawia również wiele do życzenia. Wolę oleje złożone z olei, a nie obklejaczy. Ten specyfik zrobił mi niestety więcej szkody niż pożytku :(

Osobiście omijam parafinę i silikony szerokim łukiem, ale wiem, że wielu osobom one nie przeszkadzają w składzie. Parafinę jestem w stanie zaakceptować w kremach do rąk i nóg (szczególnie w taką pogodę), ale moje włosy (skóra głowy!), twarz i ciało jej nie lubią :(


 Też nie lubicie parafiny w kosmetykach? czy może Wam nie przeszkadza?

środa, 16 stycznia 2013

Babydream fur Mama Brustwarzen-Salbe - rewelacyjny wspomagacz suchych końcówek włosów

Tak jak obiecałam dotrzymuję słowa i będę opisywała moich kosmetycznych przyjaciół po kolei, nieprzyjaciół również, ale tylko i wyłącznie po to by Was ostrzec ;) Dziś pod lupą maść do smarowania brodawek sutkowych babydream für mama, która właśnie do tego wyznaczonego przez producenta celu akurat mi nie służy, ponieważ nie mam dzieci, ani nie jestem matką karmiącą, ale poza moim głównie włosowym przeznaczeniem znalazłam również kilka innych.


Maść zawiera naturalną lanolinę, olej słonecznikowy, olejek jojoba, migdałowy, brzoskwiniowy oraz witaminę E. Nie zawiera substancji perfumowanych, zapachowych, olejów mineralnych i silikonowych. Nie zawiera barwników i konserwantów.

Skład:

"Lanolin, Helianthus Annuus (sunflower) Seed Oil / Unsaponifiables, Simmondsia Chinensis (jojoba) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (sweet almond) Oil, Prunus Armeniaca (apricot) Kernel Oil, Tocopherol."

Opakowanie:

Maść zamknięta jest w małej metalowej tubce, która umożliwia pełne wykorzystanie produktu "do ostatniej kropli", a także bez problemu zmieści się w każdej torebce. Mi osobiście nie przeszkadza takie rozwiązanie, choć na początku obawiałam się pękania metalu na zgięciach i kruszenia nadruku, ale przez kilka miesięcy intensywnego użytkowania nic takiego nie zaobserwowałam


Konsystencja i zapach:

Gęsta, ciężka maść w kolorze delikatnie żółtym, o lekko wyczuwalnym oleistym zapachu. Bez rozgrzania bywa trudna do rozsmarowania. W kontakcie ze skórą bardzo szybko robi się oleista i łatwiejsza do rozprowadzeni.


Moje zastosowanie:

  • Zabezpieczanie i odżywianie końcówek włosów - Wsmarowuję odrobinkę w same końcówki po umyciu i lekkim osuszeniu włosów ręcznikiem, ale przed suszeniem suszarką
  • Kremowanie włosów - Smaruję końcówki lub włosy na całej długości i zostawiam na noc, rano wszystko zmywam i cieszę się mięciutkimi i odżywionymi włoskami (kremowanie włosów)
  • Ochrona i regeneracja ust - Doskonale chroni usta przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi, nawilża i nadaje im ładnego połysku
  • Na uszkodzone i suche partie skóry - samruje nią m.in. łokcie i kolana
  • Na suche dłonie i stopy - na noc nałożona na dłonie i stopy pod rękawiczki i bawełniane skarpetki
  • Do smarowania skórek wokół paznokci
  • Do regeneracji i odżywiania skóry wokół oczu - rozprowadzam ją delikatnie na powiekach i pod oczami głównie na noc.

Podsumowanie:

Uważam, że maść ma bardzo dobry skład i w moim przypadku sprawdza się znakomicie zarówno do włosów jaki i skóry. Nie raz nałożona na noc uratowała  moją czasem przesuszoną buzie. Trzeba jedna pamiętać o umiarze podczas jej używani, bo można "przedobrzyć". Osobiście bardzo ją polecam. Nie wiem jak będzie z jej dostępnością, ponieważ od długiego czasu była wyprzedawana w Rossmannach i jest już niedostępna. Korzystając z okazji zrobiłam sobie zapas kilku tubek w śmiesznej "cenie na do widzenia" 3,99 zł za 30 ml tubkę (w regularnej cenie była za ok 10 zł). W niemieckim Rossmannie jest dostępna w zmienionym opakowaniu (http://www.rossmann.de/qualitaetsprodukt/brustwarzen-salbe-fuer-mama.html), więc jest cień nadziei, że powróci i do nas ;)

Linkwithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...